Mam na imię Marek. Jestem ojcem dwóch chłopców – Oskara i Krzysia. Dwunastolatek i siedmiolatek. Dwa zupełnie różne temperamenty, ale jedna rodzina. Jedna miłość.
Odkąd Krzyś zachorował, nasz świat się zatrzymał. Diagnoza spadła nagle. Szpital, badania, leczenie – wszystko dzieje się jak w przyspieszonym filmie. Moja żona mieszka teraz właściwie w szpitalu, z Krzysiem. A ja próbuję to wszystko posklejać.
Oskar został ze mną. Chodzimy razem do sklepu, jemy kolację – częściej coś szybkiego niż domowy obiad. Próbuję być obecny, słuchać, zapytać, jak mu poszło w szkole. Ale czasem po prostu nie daję rady. Wracam z pracy i padam. Z wyrzutami sumienia – bo nie jestem ani dobrym pracownikiem, ani wystarczającym ojcem. Widzę, że Oskar się zmienił. Jest cichszy, zamyślony. Próbuję z nim rozmawiać, ale nie wiem, czy robię to dobrze. Sam nie wiem, co powiedzieć. On nie mówi, że tęskni – ale ja to czuję. I boli mnie to, że nie potrafię mu pomóc.
Jestem dumny z moich chłopców. Z Krzysia – że jest dzielny. I z Oskara – że mimo wszystko się nie skarży. Ale martwię się o niego. Bo tak łatwo w tym wszystkim zapomnieć o dziecku, które nie choruje. O tym, które zostało w domu.
Dlatego jestem wdzięczny, że istnieją takie miejsca jak Fundacja Równie Ważni. Że ktoś zauważył, że zdrowe dzieci w rodzinach dotkniętych chorobą też potrzebują troski, rozmowy, obecności.
Nie chcę, żeby Oskar czuł się sam. Bo nie jest. Jest równie ważny.
*imiona zostały zmienione

13 thoughts on “„Ojciec dwóch synów” – historia taty Oskara i Krzysia”
Comments are closed.